Bienvenido a Mexico!
Dzień pierwszy. Odlot.
Do Mexico City lecimy przez Frankfurt. Tam mamy dwie godziny „na przesiadkę”. Samolot z Poznania do Frankfurtu jest opóźniony około godziny. Już w Poznaniu robi się nam ciepło. A wysokie temperatury zapowiadano dopiero na Meksyk. Dwie nasze warszawianki stoją już we Frankfurcie pod bramką. Wysyłają rozpaczliwego sms’a: „Czekamy, bez Was nie ruszamy ;-)”. Dajemy radę. Po dwunastu godzinach lotu wita nas Nowy Świat i przewodnik Raul.

